poniedziałek, 7 grudnia 2015

Remigiusz Mróz "Kasacja"





Są takie książki i autorzy, którzy wzbudzają ogólny zachwyt. W ostatnim czasie jednym z takich autorów jest Remigiusz Mróz. Rzadko zdarza się, że sięgam po książki takiego pisarza w czasie największego boomu. W przypadku Mroza pojawił się dodatkowo ten problem, że tematyka serii Parabellum, od której cały szał się zaczął, nie do końca mi odpowiadała. Ale thriller prawniczy to już co innego. Dlatego kiedy  na gdańskich przystankach pojawiły się plakaty akcji CzytajPL! moim pierwszym wyborem była Kasacja.
O tej książce napisali już właściwie wszyscy więc o fabule dosłownie w kilku zdaniach. Syn biznesmena jest oskarżony o podwójne morderstwo. Nikt nie śmie wątpić w jego winę, a on sam zacięcie milczy. No, ale praca to praca, mecenas Chyłki nie interesuje wina klienta, tylko wynik rozprawy. W walce o uniewinnienie, a następnie o kasację wyroku wspomaga ją aplikant Zordon.
Fanów Chyłki i Zordona jest tylu, że aż głupio byłoby się wyłamać. Na szczęście nie muszę. Kasację zaczęłam czytać w drodze na rozmowę o pracę. Rozmowa była na końcu świata co, nie ukrywajmy, niezbyt mi się spodobało. Ale potem wsiadłam do tramwaju i zaczęłam czytać. I nagle okazało się, że już muszę wysiadać. Najchętniej pojechałabym dalej, byle tylko jeszcze czytać. Następnego dnia rzuciłam wszystkie sprawy i spędziłam kilka godzin w łóżku nie mogąc się oderwać od lektury. I mimo, że czułam że coś w tej całej sprawie śmierdzi, takiego zakończenia nie przewidziałam.
Polubiłam Chyłkę, mimo tego że jest osobą szorstką i ciężką do zniesienia na co dzień. Polubiłam Zordona, który jest takim typowym przedstawicielem mojego pokolenia, któremu wydaje się, że złapał Pana Boga za nogi ponieważ dostał pracę w wielkiej korporacji. 
W ogóle Kasacja jest powieścią bardzo współczesną. Smartfony, facebooki, hipsterskie kawy i posiłki to coś co naprawdę nas otacza. Dzięki temu od pierwszego zdania odnajdujesz się w opisanym świecie. A właściwie to nie ruszasz się w ogóle z miejsca, w którym jesteś. I mimo, że lubię powieści historyczne, z nostalgią czytam książki, których akcja toczy się w późnych latach 90. i chętnie dowiaduję się nowych rzeczy o innych krajach, miło było znaleźć się we współczesnej Warszawie, w czasach, w których żyję.
Czytając powieść Mroza myślałam o innym thrillerze prawniczym, który miałam kiedyś okazję przeczytać. O jakim? Otóż o Apelacji Johna Grishama, czyli autora klasycznego w tym gatunku. I wiecie co? Niewiele książek tak mnie wymęczyło jak Apelacja. A Kasacja, no cóż, jak już mówiłam, nie mogłam się oderwać. Niech to będzie najlepszą rekomendacją ;)

Remigiusz Mróz Kasacja, Czwarta Strona, s.496

3 komentarze:

  1. Bezapelacyjnie uwielbiam ten duet! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Już za kilka dni będę miała okazję zapoznać się z tą książką. W świecie przedstawionym się odnajdę, to pewne. ;)

    OdpowiedzUsuń